Dawno nie pisałem! Niniejszym nadrabiam :)
Mogę się usprawiedliwić dwoma faktami:
1) Uczelnia! Niby nie miałem zajęć ostatnie dwa tygodnie. Zabawny to zatem zbieg okoliczności, że spośród wszystkich przez te właśnie tygodnie spędziłem na uczelni najwięcej czasu. (A może po prostu najbardziej się dłużył? Hmm...). W każdym razie: Były dwa projekty grupowe, jeden skończony, drugi prezentujemy dziś. A oto kolega, którym się zajmowałem przez ostatni czas:
2) Jeśli akurat nie siedziałem na uczelni, to najpewniej siedziałem w akademiku i ćwiczyłem pianino. Mam już całkiem niezłą passę, od ponad tygodnia trenując codziennie. Chcę wrócić do Polski umiejąc i już. ;)
- - -
Z ciekawych rzeczy:
W Jönköping, zaraz obok uniwersytetu, funkcjonuje bardzo ciekawa instytucja, czyli
Science Park. Funkcjonuje na bardzo prostej zasadzie: Wpada się na pomysł działalności gospodarczej, idzie tam z pomysłem, umawia na spotkanie, a następnie jeden z Bardzo Uprzejmych Ludzi cierpliwie tłumaczy w jaki sposób należy dopełnić wszystkich formalności, by z działalnością ruszyć. Oferują wszelkiej maści porady i konsultacje, pomagają także spojrzeć krytycznie na pomysł i oszacować, czy się powiedzie.
Science Park składa się z trzech sekcji (Business Lab, Business Incubator i Business Growth). Pomysłodawca zgłasza się do pierwszej, a jego działalność ma docelowo przejść przez całą trójkę, by następnie pewnie stanąć na własnych nogach. Każde stadium oferuje szereg usług, starając się jak najlepiej trafić w potrzeby danych grup.
Business Lab, czyli pierwsza (bodaj) sekcja, charakteryzuje się m.in. tym, że jest zupełnie darmowa i nie stawia praktycznie żadnych barier przed aplikantami. Można bez problemu otrzymać kartę dostępową do budynku, dostęp do przestrzeni biurowej oraz możliwość wynajęcia np. sali konferencyjnej, rozmiar wedle potrzeb i uznania, by przyszły przedsiębiorca nie musiał np. przyjmować potencjalnego klienta w kuchni gotując bigos. :) I to wszystko zupełnie za darmo!
Science Park pozwala też założyć sobie stałą siedzibę z adresem. Ma na miejscu konsultantów, którzy chętnie udzielą kilku porad w bardziej specyficznych tematach. Idealny launch pad dla młodych firm!
Ciekawe, czy mamy coś takiego w okolicach Łodzi. Słyszałem coś o technoparku pod lotniskiem, ale cicho na ten temat i na uczelni, i w mediach... Żyje to, nie żyje? :)
- - -
W Science Parku mieliśmy już okazję kilkukrotnie zagościć. Jednym z wydarzeń było Open Coffee, czyli nieformalne spotkanie ludzi aktywnych biznesowo przy tradycyjnym szwedzkim poczęstunku kawą i ciastem. Mieliśmy okazję poznać kilku ciekawych ludzi, np. sympatycznego imigranta z Indii z gotowym biznesplanem. :)
Innym razem uczestniczyliśmy w krótkim wykładzie dotyczącym zakładania firmy w Szwecji. Bardzo nas rozczarowało (i zaskoczyło), że nie ma tu czegoś w podobie polskiej umowy o dzieło - jeśli chcielibyśmy świadczyć usługi szwedzkim firmom, musimy mieć możliwość wystawienia faktury.
Dobrym usprawiedliwieniem jest fakt, że założyć tu firmę jest naprawdę łatwo! Najprostszym wariantem jest tzw. Sole Trader, czyli coś na kształt jednoosobowej działalności gospodarczej z pełną odpowiedzialnością finansową (jest możliwe zatrudnianie pracowników). Uzyskać ten status można - w przeciwieństwie do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, itp. - bez żadnego wkładu własnego i jedynie z minimalną ilością papierowych formalności. Jeśli jest się Szwedem, to jest to chyba kwestia jednej wycieczki do odpowiedniego urzędu. I już :)
Co więcej: Jeśli będąc sole traderem nie ma się na początku żadnych przychodów, to nie płaci się za firmę żadnych podatków, żadnego ubezpieczenia społecznego, nic! Ile młodych, obrotnych ludzi w Polsce, często studentów, traci swój entuzjazm na odwiecznym problemie "parę tysięcy za założenie firmy + ZUS co miesiąc, a ja tylko chcę projektować strony / sprzedawać chleb / ...? ". A tutaj odwrotnie: Chcesz działać? Idziesz do urzędu, przedstawiasz się i działasz. Proste? Proste!
Szczerze: Gdyby Szwecja miała polski język i polską kulturę, to byłaby rajem.