poniedziałek, 1 marca 2010

Marcowa zima

Polska podobno cieszy się z roztopów. Przynajmniej ta część, która akurat nie ma zalanej piwnicy. Wszystko normalnie i zdrowo: Luty się kończy, śnieg topnieje, przychodzi wiosna. Jak według zegarka.

Jeśli by się ktoś zastanawiał, co się z tym całym śniegiem dzieje, to mam na to prostą odpowiedź: wędruje do nas do Szwecji. :) Mamy od pewnego czasu blisko metra śniegu. Ostatni tydzień obfitował w temperatury rzędu -15 stopni w dzień, weekend troszkę cieplejszy (chwilę na plusie), a dziś znowu powrót. I to jaki!

O ile wczoraj było dość normalnie (śnieg, słoneczko, troszkę mrozu), tak dziś czuć prawdziwą północną zimę. Pierwszy poranny widok za oknem: Świat w odcieniach szarości i dużo, bardzo dużo szronu na drzewach. Każda gałązka biała... Minęła chwila, od kiedy widziałem coś takiego! A gdyby tego było mało, to rozhulała się malownicza wichura, na tyle mocna, że ciężko oddychać idąc pod wiatr. Unosi przy mocniejszych podmuchach zalegający śnieg z ziemi, tworząc w powietrzu zmiennokształtne obłoki.

I to jest prawdziwa zima, podczas której nasi przodkowie szli na bitwę w rogatych hełmach!

Za miesiąc możemy wstępnie zacząć myśleć o wiośnie, a w międzyczasie żeby nie być gołosłownym, podzielę się kilkoma zdjęciami młodych Wikingów walczących dzielnie z okrutną śnieżną bestią:


2 komentarze:

Beata pisze...

"Nasi" przodkowie? Nie za mocno się wczuwasz :D W Twoim domku też nieźle wieje. Ciężko się zastanawiam czy mnie nie zdmuchnie po drodze na przystanek ;)
Chcę więcej zdjęć :)

Tomasz pisze...

Nie nasi przodkowie? A to nie od nich się wzięła prawdziwa cywilizacja? :D

Zdmuchnąć po drodze na przystanek, powiadasz. Możesz spróbować w takim razie oszczędzić na autobusach i latać na uczelnię latawcem.

Zdjęcia będą, będą :)

Prześlij komentarz