Dużo się dziś działo w Szwecji.
Słowo kluczowe: Kolacja. Oj, z kolacją dzisiaj była niezła zabawa... Wszystko przez to, że z okazji pewnego święta jeden z towarzyszy podróży, który od pierwszych tygodni wyjazdu wyraźnie lubi się z roześmianą Brazylijką, postanowił naszykować jej kolację. Co w tym ciekawego? Opowiadam:
Skala przygotowań mnie nieco zaskoczyła. Rozumiem, że się ładnie ubrał w garnitur, rozumiem że zapomniał na kilka godzin o czujnikach dymu w pokoju i zapalił świeczki. Ale takie już zatrudnienie kolegi w roli kelnera było już bardzo epickim wyczynem. Powstało w sumie małe pospolite ruszenie pod tytułem "pomagamy Damianowi" - a to pomóc w kuchni, a to wybrać kelnerowi krawat, a to naradzić się jak najlepiej udekorować wesołej parce lody na deser...
Bohaterowie wieczoru siedzieli wprawdzie w pokoiku samemu, ale widząc całe przygotowania odniosłem wrażenie, że wyszło z tego bardziej przedstawienie niż kolacja. W każdym razie, wrażenia zdecydowanie pozytywne: będą mieli co wspominać ;).
A to nawet nie jest połowa wrażeń z dziś, bo jest jeszcze do opisania wycieczka i wieczorne odkrycie dokonane przez grupkę znudzonych studentów - ale to już następnym razem. ;)
poniedziałek, 15 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(Atom)
1 komentarz:
Ja w tym roku byłem mało finezyjny. Odwiedziłem tylko sklep z akcesoriami do gry wstępnej i wybrałem róże, wstyd.
Prześlij komentarz